Kilka dni temu otrzymałam paczkę, a w środku perfumy Katy Perry Killer Queen: Royal Revolution. Długo zastanawiam się nad ich kupnem, bo szczerze nie miałam pojęcia jak one pachną. W moim Rossmannie nie było testeru tych perfum, co od razu mnie wkurzyło. A po za tym nigdzie więcej nie mogłam ich znaleźć.
W końcu po długich namysłach postanowiłam zaryzykować. Wersja czerwona tych perfum bardzo przypadła mi do gustu i po prostu zakochałam się w nich, więc ciekawiło mnie jak będzie pachnieć wersja niebieska.